Historia potęgi De Dietrich: Philippe Fredric i Marsylianka
Dzieje firmy De Dietrich to nie tylko działalność związana z wyrobami z żelaza i rozwój kotłów grzewczych. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że ta wpływowa rodzina w znaczący sposób przyczyniła się także do rozwoju francuskiej kultury. W jaki sposób?
Zacznijmy od początku. Warta poznania jest postać Philippa-Frédérica, syna Jeana de Dietricha III „Króla Żelaza”. Philippe-Frédéric studiował na uniwersytecie w Strasburgu, w tym samym czasie co Goethe. Uznawano go za jednego z najwybitniejszych umysłów w czasach poprzedzających Rewolucję Francuską. Jego wiedza i umiejętności zostały docenione przez Ludwika XVI. Z woli króla Phillipe stał się odpowiedzialny za rozwój przemysłowy Francji. Jego zadaniem był nadzór między innymi nad kopalniami oraz lasami Królestwa. Wreszcie mianowano go burmistrzem Strasburga. Co naturalne, obracał się wokół najważniejszych generałów oraz rewolucjonistów tamtych czasów.
Philippe-Frédéric przyczynił się również do powstania jednej z najważniejszych, o ile nie najważniejszej, pieśni w historii Francji – „Marsylianki”. Jak do tego doszło? Otóż w pewnym momencie rozmowy o polityce stały się tak powszechne i nużące, że poszukiwano różnych form rozrywki. Dlatego burmistrz Philipp Frédéric de Dietrich zlecił Claude’owi Rouget de Lisle’owi – przyjacielowi rodziny, poecie i kompozytorowi – napisanie marszu wojskowego dla żołnierzy armii reńskiej. Stworzenie tej pieśni dostarczyło również wiele rozrywki rodzinie de Dietrich, o czym wspomina w liście do swojego brata żona Phillipa, Sybille:
Mój mąż jest obdarzony pięknym, tenorowym głosem i śpiewał dla nas ten pasjonujący marsz, niezwykły w swojej kompozycji. (…) Jeśli o mnie chodzi, jestem w stanie skomponować muzykę dla orkiestry (…). Napisałam partie dla klawesynu i na inne instrumenty.
Mimo że historia Philipa Frédérica nie skończyła się dobrze – 29 grudnia 1793 został stracony na gilotynie – to nie można zaprzeczyć, że to właśnie jemu Francja zawdzięcza swój obecny hymn.







